Po co mi matematyka?

Rozgoryczenie i bezradność w konfrontacji z matematyką w szkole często rodzi frustrację i pytanie „do czego mi się to przyda w życiu?”. Już odpowiadam.

Najpierw zapytajmy, czy znajomość matematyki jest niezbędna do życia. Otóż nie jest. Wiele osób radzi sobie w życiu i biznesie z minimalną znajomością matematyki. Zadziwienie? W miarę przydatne w życiu codziennym zagadnienia matematyczne kończą się w szóstej klasie podstawowej. Potem zaczyna się abstrakcja: funkcje, pierwiastki, wielomiany, ciągi, uczące co prawda rozwiązywania złożonych problemów i rozwijające mózg, ale nie w sposób ewidentnie przekładający się na robienie kanapki czy leżenie przed telewizorem.

Mimo to matematyka pomaga chociażby:

  • liczyć pieniądze!
  • rozumieć zapisy w umowach (np. kredytowych);
  • wychwytywać czy to kruczki w ofertach, czy też to, czy ktoś Cię nie chce oszukać na kasie;
  • oszczędzać czas, bez marnotrawienia go na bezsensowne działania (np. można dokonać zakupu potrzebnych materiałów raz, zamiast jeździć po kilka razy);
  • ale ponadto…

matematyka jest niezbędna na wszystkich studiach ścisłych (i nie tylko). Nie poradzisz sobie bez matmy na architekturze, budownictwie, na programowaniu i informatyce, na chemii, elektronice, logistyce, geografii, mechanice, mechatronice, robotyce, ekonomii i bankowości, a nawet na stosunkach międzynarodowych, psychologii, medycynie, już nie mówiąc o biotechnologii! Dzwonił nawet do mnie kolega, któremu w wieku trzydziestu kilku lat zachciało się skończyć studia z zarządzania i okazało się, że bez matmy ani rusz. I ratuj go, ratuj, bo on nie daje rady. Matematyka jest konieczna w Szkole Głównej Handlowej, na wszystkich politechnikach, AGH, ba! spokojnie połowa wydziałów na uniwerku też wymaga znajomości matematyki – i to w stopniu znacznie wyższym niż ten ze szkoły podstawowej. Bez matematyki nie byłoby smartfonów, gier komputerowych, konsol, internetu, nowoczesnych leków, domów, kindla, tesli, apple watcha, netfliksa, fortnite’a i naprawdę mnóstwo by jeszcze można wymieniać. Świat staje się coraz bardziej matematyczny i nieuchronnie będą pojawiać się nowe zawody, które będą z matematyki czerpać. Jeśli myślicie, że na tik toku filmy pojawiają się w #dlaciebie przypadkowo, to się mylicie – zarządzają tym algorytmy matematyczne, które przecież ktoś programuje (i to jest przykład zawodu mającego przed sobą wielką przyszłość).

I naprawdę, nie musisz umieć matematyki. Jeśli nie chcesz jej umieć, żadna siła Cię nie zmusi do tego. Tylko że bez matematyki to nie Ty, a uczelnie zdecydują, że pewne zawody są dla Ciebie nie do zdobycia, więc ograniczysz sobie wybór przyszłości na dzień dobry. A znacznie lepiej samemu decydować, który kierunek w życiu obierzesz, niż żeby to robili inni.

Całe życie przed Tobą. Może nam się dość wcześnie wydawać, że nie chcemy mieć nic wspólnego z matematyką, „bo to zło” (zwłaszcza jak nie trafiliśmy na dobrego nauczyciela), ale później zarąbiście przykre i rozczarowujące jest, że nie możemy wybrać pewnych zawodów, bo sobie nie poradzimy przez matematykę… choć byśmy nie wiem, jak bardzo chcieli.

A i tak najlepsza motywacja do nauki matematyki, jaką kiedykolwiek słyszałem, wyszła od jednego z moich uczniów, który powiedział: „proszę pana, jak chcę coś umieć z tej matematyki, żeby już nie być najgłupszy w klasie„. I pomyślałem, że to tak dobry powód, żeby mu pomóc, że lepszego prędko nie usłyszę. Ten akurat uczeń nie chciał pracować w domu, ale czas na naszych zajęciach spędzał bardzo uczciwie, i mimo bardzo dużych zaległości podciągnął się z okolic 5% na egzaminie do ponad 30%. Da się 🙂

%d blogerów lubi to: