Nie jesteś przyczyną problemów z matmą!

Bardzo mało prawdopodobne jest, że nie masz talentu matematycznego i nie po drodze Ci z matematyką. Badania naukowe wskazują, że w Polsce to program szkolny uniemożliwia skuteczne nauczanie matematyki.

Możesz ten tekst pokazać rodzicom. Jest szansa, że ich zaciekawi. To wywiad z Panią Profesor Edytą Gruszczyk-Kolczyńską, która bez ogródek mówi, że szkoła jest rzeźnią talentów matematycznych.

Drugie, z czym warto rodziców zapoznać, to raport Najwyższej Izby Kontroli, instytucji kontrolującej funkcjonowanie państwa, o nauczaniu matematyki w polskich szkołach. Raport był sporządzony jeszcze przed pandemią i już wskazywał, że to nie uczniowie są winni niepowodzeń w matematyce. Nadejście koronawirusa zmasakrowało już nienajcudowniejszy system oświaty.

I co dalej? Dalej jest spokój i ćwiczenia.

  • po pierwsze, niech rodzice nie mają do Ciebie pretensji o słabe oceny z matmy, tylko niech pomogą Ci je powolutku poprawiać;
  • po drugie, jeśli to rodzice Cię uczą matmy i kończy się to krzykiem i awanturami, znacznie lepszym pomysłem będzie mądry korepetytor, który pomoże ogarnąć zaległości i wytłumaczy bieżący materiał; rodzice nie są od uczenia dzieci matmy, a ponadto im za bardzo zależy i najczęściej chcą za dużo w zbyt krótkim czasie – w tym przypadku akurat im więcej, tym gorzej;
  • po trzecie, Ty też nie udawaj, że matma jest złem i jest niepotrzebna, bo ani jedno, ani drugie. Jeśli chcesz wreszcie ją umieć, nastaw się na nadrobienie zaległości i poświęcenie czasu na ćwiczenia. Regularność i czas w końcu zaowocują, a i nauczyciel też się ucieszy, jak zacznie Ci lepiej iść po jakimś czasie.

Jak długo zajmuje nadrabianie matmy?

To zależy:

  • od tego, w której klasie jesteś – im wyżej, tym dłużej. Ja zalecam, aby najpóźniej zająć się matmą poważnie w szóstej klasie podstawówki, bo jeszcze da się w miarę spokojnie przejść klasę siódmą. Ósma jest niezwykle intensywna i trudna nawet dla dobrych uczniów, a w liceum tematy zaczynają iść w tempie wyścigowym i są o co najmniej dwa oczka trudniejsze niż te w podstawówce;
  • od tego, jak bardzo chcesz umieć matmę – im bardziej, tym szybciej pójdzie;
  • od tego, ile czasu poświęcisz na ćwiczenia z matematyki (to jest akurat sprawą wysoce indywidualną, jedni potrzebują godziny, inni 3 godz. w tygodniu, innym idzie trudno nawet przy znacznie większej intensywności zajęć – dobra wiadomość jest taka, że po jakimś czasie matma się „układa” w głowie i powinno być łatwiej);
  • i oczywiście od Twoich indywidualnych predyspozycji, ale tym przejmować się proponuję najmniej
  • można z grubsza założyć, że przy sporych zaległościach we wczesnej podstawówce nadrabianie trwa od kilku miesięcy do roku lub nawet dłużej. Matma to trening długodystansowy, nie da się zacząć od pierwiastków, gdy nie są przerobione potęgi, a potęg nie da się nauczyć bez podstawowych działań. Wszystko tu jest ze sobą powiązane!

Pierwszym krokiem na Twojej drodze do UMIENIA MATEMATYKI powinno być zakucie tabliczki mnożenia. Tak jak nie da się grać w piłkę nożną bez piłki, tak nie da się ogarnąć matmy bez tabliczki mnożenia. Reszta to już naprawdę jest rzecz wtórna i kwestia ćwiczeń. Ale żaden korepetytor ani nauczyciel nie nauczy się za Ciebie tabliczki mnożenia, a bez tego nie ma sensu wchodzić w kolejne tematy. Widzieliście, żeby Lewandowski zaczynał mecz, nie mając piłki?

%d blogerów lubi to: